<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Skok w bok</title>
	<atom:link href="http://www.skokwbok.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.skokwbok.info</link>
	<description>Warto czasem gdzieś wyskoczyć</description>
	<lastBuildDate>Thu, 08 Jul 2010 15:52:38 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Mam już dość!</title>
		<link>http://www.skokwbok.info/mam-juz-dosc/</link>
		<comments>http://www.skokwbok.info/mam-juz-dosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Jul 2010 15:43:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wieści z drogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.skokwbok.info/?p=267</guid>
		<description><![CDATA[Na CNN znalazłem krótkie zestawienie symptomów zmęczenia podróżą. Oto ono:
http://www.cnngo.com/8-signs-youve-got-travellers-burnout-226569?hpt=Sbin
My &#8220;europejskiego&#8221; (czytaj &#8211; McDonald, KFC, Pizza Hut;))  jedzenia zaczęliśmy szukać już na wczesnym etapie, w Indiach &#8211; ale to ze względu na moją chorobę i na ubogą ofertę indyjskich spelun (ile można żreć soczewicę?!?). Niestety w Indiach nawet hamburger nie smakuje jak trzeba &#8211; jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na CNN znalazłem krótkie zestawienie symptomów zmęczenia podróżą. Oto ono:</p>
<p><a href="http://www.cnngo.com/8-signs-youve-got-travellers-burnout-226569?hpt=Sbin">http://www.cnngo.com/8-signs-youve-got-travellers-burnout-226569?hpt=Sbin</a></p>
<p>My &#8220;europejskiego&#8221; (czytaj &#8211; McDonald, KFC, Pizza Hut;))  jedzenia zaczęliśmy szukać już na wczesnym etapie, w Indiach &#8211; ale to ze względu na moją chorobę i na ubogą ofertę indyjskich spelun (ile można żreć soczewicę?!?). Niestety w Indiach nawet hamburger nie smakuje jak trzeba &#8211; jest z wieprzowiny i przyprawiony masalą. Za to tak pysznej  Coca Coli jak w rozgrzanym niczym gliniany piec Bombaju nie piliśmy nigdy wcześniej i nigdy potem.</p>
<p>Potem mały kryzys przyszedł w Tajlandii &#8211; głównie ze względu na znudzenie plażą i palmami &#8211; teraz brzmi komicznie ale wtedy mieliśmy dosyć.</p>
<p>Prawdziwe znużenie dopadło nas w Wietnamie. Nawet jak teraz patrzę na wpisy z tamtego okresu widzę, że zmienił się ich ton  &#8211; na bardziej pesymistyczny, pozbawiony entuzjazmu. Przestały nas kręcić świątynie (za to na widok katedry w europejskim stylu ryknęliśmy z zachwytu),a co gorsza zaczęli męczyć ludzie (ale to chyba bardziej wina napotkanych Wietnamczyków niż naszego nastawienia).</p>
<p>To wszytko minęło, gdy w deszczowy poranek, piechotą przekroczyliśmy granicę Chin. Znowu podekscytowani, ze szczerym uśmiechem witaliśmy każdy dzień. Znowu zaczęliśmy marzyć o dłuższym pobycie, o zwiedzaniu odległych zakątków kraju. Zakochaliśmy się w chińskich miastach, jedzeniu, tradycjach.</p>
<p>A potem wróciliśmy do Polski &#8211;  nie  z okrzykiem &#8220;nareszcie w  domu&#8221; a z zamiarem jak najszybszego ruszenia w dalszą drogę.</p>
<p>Ten plan ani trochę nie stracił na aktualności.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.skokwbok.info/wp-content/uploads/2010/07/przecinek.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-268" title="Przecinek" src="http://www.skokwbok.info/wp-content/uploads/2010/07/przecinek.jpg" alt="" width="430" height="277" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.skokwbok.info/mam-juz-dosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>So much to see</title>
		<link>http://www.skokwbok.info/so-much-to-see/</link>
		<comments>http://www.skokwbok.info/so-much-to-see/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 10:26:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wieści z drogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.skokwbok.info/?p=266</guid>
		<description><![CDATA[http://www.wimp.com/countriessing/
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.wimp.com/countriessing/">http://www.wimp.com/countriessing/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.skokwbok.info/so-much-to-see/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lista lektur</title>
		<link>http://www.skokwbok.info/lista-lektur/</link>
		<comments>http://www.skokwbok.info/lista-lektur/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 13:34:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wieści z drogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.skokwbok.info/?p=263</guid>
		<description><![CDATA[Kto czyta nie błądzi. A w drodze czasu na czytanie nie brakuje. To zresztą jedna z ogromnych zalet podróżowania – czas, na rzeczy, na które nigdy nie ma czasu.
Czyta się przede wszystkim w trakcie przemieszczania – w autobusach, w pociągach, na promach. Z książką w dłoni nawet najbardziej uciążliwa podróż staje się bardziej znośna – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kto czyta nie błądzi. A w drodze czasu na czytanie nie brakuje. To zresztą jedna z ogromnych zalet podróżowania – czas, na rzeczy, na które nigdy nie ma czasu.</p>
<p>Czyta się przede wszystkim w trakcie przemieszczania – w autobusach, w pociągach, na promach. Z książką w dłoni nawet najbardziej uciążliwa podróż staje się bardziej znośna – czas płynie szybciej, kości mniej bolą. </p>
<p>Książki mają jednak jedną poważną wadę – Wagę, nierzadko sporą. Na szczęście w Azji nie trzeba targać ze sobą prywatnej biblioteki – na początek wystarcza jedna, angielskojęzyczna książka. Ukończoną wymienić można w niemal każdej księgarni. W Indiach niekiedy sztukę za sztukę, w pozostałych krajach dwie za jedną. Ten system bibliotecznych lumpeksów odciąża plecy i nie pozwala się nudzić.</p>
<p>A oto lista lektur, które udało nam się połknąć na trasie:</p>
<p>Grisham &#8211; The Associate </p>
<p>Grisham &#8211; A Time To Kill  </p>
<p>G. Grass &#8211; Cat and Mouse  </p>
<p>John Irving : The World According To Garp  </p>
<p>John Irving: 158 Pound Marriage </p>
<p>Louis de Bernieres: Birds without wings  </p>
<p>Salman Rushdie: The Ground Beneath Her Feet  </p>
<p>David Attenborough: Life on air  </p>
<p>Stanisław Lem: Ciemność i pleśń  </p>
<p>Max Cegielski: Masala  </p>
<p>Dean Koonz: Intensity  </p>
<p>Ken Follet: The Pillars Of The Earth  </p>
<p>Stephanie Meyer: Twilight, New Moon, Eclipse, Breaking Down</p>
<p>J.K Rowling: Harry Potter: 2-5</p>
<p>Ian McEvan: Attonement  </p>
<p>R Ludlum: Bourne Identity  </p>
<p>J. Clarkson: I Know You’ve Got Soul  </p>
<p>John Updike: Rabbit, Run</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.skokwbok.info/lista-lektur/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dezorientacja</title>
		<link>http://www.skokwbok.info/dezorientacja/</link>
		<comments>http://www.skokwbok.info/dezorientacja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 13:13:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wieści z drogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.skokwbok.info/?p=262</guid>
		<description><![CDATA[To już miesiąc od powrotu. Dopiero miesiąc. Czas spędzony w bezruchu dłuży się i ciągnie. Na rodzinne powitania, spotkania z przyjaciółmi, przeglądanie zdjęć wystarczyło kilka dni. Resztę czasu zajęło nam nicnierobienie. Po pięciu pisanych wierszem miesiącach wracamy do prozy życia. 
Ale głowy wciąż odwracamy do tyłu, obrazki z niedalekiej przecież przeszłości stają przed oczami, wspomnienie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To już miesiąc od powrotu. Dopiero miesiąc. Czas spędzony w bezruchu dłuży się i ciągnie. Na rodzinne powitania, spotkania z przyjaciółmi, przeglądanie zdjęć wystarczyło kilka dni. Resztę czasu zajęło nam nicnierobienie. Po pięciu pisanych wierszem miesiącach wracamy do prozy życia. </p>
<p>Ale głowy wciąż odwracamy do tyłu, obrazki z niedalekiej przecież przeszłości stają przed oczami, wspomnienie goni wspomnienie. Zabawa w skojarzenia – wystarczy zapach, dźwięk, kolor żeby myśl  poszybowała niedaleko wstecz i daleko na wschód. </p>
<p>Za domem zatęskniłem dopiero w którymś z rzędu kraju, po kilku miesiącach w drodze. Tęsknota za wschodem pojawiła się natychmiast, w chwili powrotu.  </p>
<p><em>„Disorientation. Loss of the East” S. Rushdie</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.skokwbok.info/dezorientacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>10.03 Into the wild</title>
		<link>http://www.skokwbok.info/into-the-wild/</link>
		<comments>http://www.skokwbok.info/into-the-wild/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 17:07:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wieści z drogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.skokwbok.info/?p=261</guid>
		<description><![CDATA[Czyli w dzicz. Nie, nie z dziczy. W dzicz. Wracając z Azji do Polski trafia się do kraju dzikiego. 
Powrót odbywał się przez minione dwa dni. Najpierw nocnym pociągiem pomknęliśmy z miejscami urokliwego Kijowa do bezapelacyjnie i w całości pięknego Lwowa. Tam, już w towarzystwie taty Ewy pospacerowaliśmy po cienistych brukowanych uliczkach, pozadzieraliśmy wysoko głowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli w dzicz. Nie, nie z dziczy. W dzicz. Wracając z Azji do Polski trafia się do kraju dzikiego. </p>
<p>Powrót odbywał się przez minione dwa dni. Najpierw nocnym pociągiem pomknęliśmy z miejscami urokliwego Kijowa do bezapelacyjnie i w całości pięknego Lwowa. Tam, już w towarzystwie taty Ewy pospacerowaliśmy po cienistych brukowanych uliczkach, pozadzieraliśmy wysoko głowy oglądając dziesiątki kościelnych wież i finezyjnie zdobionych kamienic, wypiliśmy świetna Latte w gustownej kawiarni. Po zakupach w hipermarkecie (wino, piwo, wódka, kwas chlebowy) ruszyliśmy ku granicy &#8220;cywilizowanego świata&#8221;, ku Unii, ku Polsce. Podróż szła opornie. Trochę za sprawą dróg tak dziurawych, że w porównaniu nawet te w Indiach wypadają nieźle. Trochę przez policjantów biorących w łapę chętniej  niż ich kambodżańscy koledzy po fachu. Jednak na przeszkodę godną wytrwałego podróżnika natrafiliśmy dopiero na przejściu granicznym. </p>
<p>Kolejka liczyła sobie już kilkadziesiąt aut i rosła w oczach. Nastawiliśmy się na dwie godziny czekania. Skończyło się na sześciu. Zawinił nie kto inny, a celnicy z Polski. Ci ukraińscy to bezczelni łapówkarze ale przynajmniej za tych 5 czy 10 hrywien każdemu dadzą spokój, demokratycznie. Nasza celnicza arystokracja ma chyba wyższe stawki bo poza polską kolejką przemykały się tylko samochody duże, czarne i klasy S. Reszta z nas stała i przeklinała przez zaciśnięte zęby. Kontrole ciągneły się w nieskończoność. Opukiwanie karoserii, oglądanie zawartości toreb, macanie kół zapasowych. Wszystko po to, by znaleźć nadprogramową paczkę papierosów czy butelkę wódki, podczas gdy obok, w autach zawodowych przemytników z układami i znajomościami płynie wartka rzeka alkoholu i nikotyny. Na szkodę pana, pani, społeczeństwa. </p>
<p>Celnik, który kontrolował nasz samochód zaczął dopytywać się o zawartość zaległych w bagażniku plecaków. Na moje zapewnienia, że skoro przeszły kontrolę na kijowskim lotnisku to pewnie sprostają również wymaganiom naszych pograniczników rzucił: &#8220;Nie wiadomo, tu jest prawo, tam jest Ukraina, dziki kraj.&#8221;. Swego nie znacie, cudze ganicie. Prawda jest taka, że na żadnej granicy nie staliśmy tak długo jak na ukraińsko-polskiej a więcej uprzejmości zaznać można od celników chińskich niż od dzielnych obrońców naszego pogranicza. </p>
<p>Na szczęście to koszmarne pierwsze wrażenie udało się już zatrzeć. Były łzy na powitanie, było niewiarygodnie pyszne jedzenie, mocne słodkie domowe wino. Szumi nam od niego w głowie, ale nie tylko od niego. Jesteśmy skołowani karuzelą wrażeń, kręcimy się w wirze wspomnień, nie wiemy gdzie się podziać, nosi nas po kątach. Po pięciu miesiącach i sześciu dniach w ciągłym ruchu trudno jest się nagle zatrzymać&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.skokwbok.info/into-the-wild/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
