Mam już dość!
Na CNN znalazłem krótkie zestawienie symptomów zmęczenia podróżą. Oto ono:
http://www.cnngo.com/8-signs-youve-got-travellers-burnout-226569?hpt=Sbin
My “europejskiego” (czytaj – McDonald, KFC, Pizza Hut;)) jedzenia zaczęliśmy szukać już na wczesnym etapie, w Indiach – ale to ze względu na moją chorobę i na ubogą ofertę indyjskich spelun (ile można żreć soczewicę?!?). Niestety w Indiach nawet hamburger nie smakuje jak trzeba – jest z wieprzowiny i przyprawiony masalą. Za to tak pysznej Coca Coli jak w rozgrzanym niczym gliniany piec Bombaju nie piliśmy nigdy wcześniej i nigdy potem.
Potem mały kryzys przyszedł w Tajlandii – głównie ze względu na znudzenie plażą i palmami – teraz brzmi komicznie ale wtedy mieliśmy dosyć.
Prawdziwe znużenie dopadło nas w Wietnamie. Nawet jak teraz patrzę na wpisy z tamtego okresu widzę, że zmienił się ich ton – na bardziej pesymistyczny, pozbawiony entuzjazmu. Przestały nas kręcić świątynie (za to na widok katedry w europejskim stylu ryknęliśmy z zachwytu),a co gorsza zaczęli męczyć ludzie (ale to chyba bardziej wina napotkanych Wietnamczyków niż naszego nastawienia).
To wszytko minęło, gdy w deszczowy poranek, piechotą przekroczyliśmy granicę Chin. Znowu podekscytowani, ze szczerym uśmiechem witaliśmy każdy dzień. Znowu zaczęliśmy marzyć o dłuższym pobycie, o zwiedzaniu odległych zakątków kraju. Zakochaliśmy się w chińskich miastach, jedzeniu, tradycjach.
A potem wróciliśmy do Polski – nie z okrzykiem “nareszcie w domu” a z zamiarem jak najszybszego ruszenia w dalszą drogę.
Ten plan ani trochę nie stracił na aktualności.


Lipiec 22nd, 2010 at 23:55
I took 1 st business loans when I was very young and this supported my relatives very much. But, I need the short term loan as well.